RSS
sobota, 16 kwietnia 2011

jak to? minal nieomal rok od kiedy bylam to ostatni raz?

gdzie ja bylam....zawieszona miedzy jedna praca a druga zaczynam zastanawiac sie wreszcie po co? po co pracuje az tyle? kiedy zaczne zyc.

moje zycie to ten dzien, dzien wczoraj i dzien jutro - co zrobilam dla siebie? dla swoich przyjaciol?

w ostatnim zwierciadle przeczytalam o slow life i spodobalo mi sie. niby to wszystko wiem, niby probuje -  ale wciaz jeszcze ciagle wszedzie sie spiesze.

czy to naprawde przypadek ze stres z ostaniego tygodnia przerodzil sie dzis w tajemnicze przeziebienie? musze jutro wziac wolne. i ciesze sie sie z tego. zostane caly dzien w lozku robiac doskonale nic. ale czy to mnie uszczesliwi. bardzo watpie.

zmuszam sie zeby odpoczac, zeby pamietac ze jestem szczesliwa...to ponoc stan ducha ale jakos zupelnie nie w mojej naturze

okoropnie trudno jest mi wciaz sie pilnowac zeby byc szczesliwym, ze usmiech jest wazny. przywoluje wiec co dzien od nowa pozytywne myslenie i usmiech ale czasem zapominam.

czy tylko ja mam z tym problem?.......

02:07, ja.kobieta
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 lipca 2010
tomas odszedl.....

kiedy kladlam wczoraj na jego trumnie bialy kwiat zrozumialam bardzo dokladnie ze naprawde juz nigdy nie pojdziemy razem na kawe.
a jednak zbudzilam sie dzis rano i nadal nie moge w to uwierzyc.
zastanawiam sie tez i meczy mnie , co tez on chcial mi powiedziec na spotkaniu, na ktore nie zdazylismy sie umowic....dlaczego napisal ze nie jest szczesliwy...

tomas byl jednym z niewielu mezczyzn przy ktorych naprawde czulam sie swobodnie i moglam byc soba. nigdy mnie nie krytykowal , nie osadzal, nie dawal ,, dobrych rad,,ktore sa tak irytujace.
stalam objeta z darina, a lzy kapaly mi na koscielny dywan, jego mala coreczka stala i wielkimi oczami przypatrywala mi sie. szarymi oczami tomasa. i nic nie rozumiala......
11:58, ja.kobieta
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 czerwca 2010

sennik

sciagam ze swojego tylka pampers, za przeproszeniem , caly osrany.

 i nie musialam dlugo czekac doprawdy na te chwile w swoim zyciu kiedy zaczelam tonac w gownie....

bo komu sie zdarza miec nowego menagera w obydwu pracach i obydwoje zmieniaja mi godziny pracy, tak, ze juz nie daje rady godzinowo ich  pogodzic. I pewnie trzeba bedzie z jednej zrezygnowac, chociaz mam nadzieje jeszcze na negocjacje...

,,biala mewa,,, moja rum-mejtka spakowala wreszcie swoje manatki, ufff

czemu ,,biala mewa,,? nie znasz tej piosenki disco polo? ja musialam poznac, to ulubiona piosenka mojej rum-mejtki.

i tak sobie nucilam pod nosem,, biala mewo, lec daleko stad...,, az wyfrunela...

01:20, ja.kobieta
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 czerwca 2010
dwa lata

okropnie smutny dzien

co roku....

3 czerwiec....

snil mi sie kilka dni temu...

pytam: dlaczego jestes dla mnie taki niedobry

on na to: cos i feel guilty...

ciekawe, ze po ang odpowiedzial.

tak, to prawda wylazi. mam zal do niego ze nie potrafil wybaczyc. Nadal nie wybaczyl.

wyglada na to ze oboje nie bylismy warci tej milosci.

ogladalam dzis samotnosc w sieci. bardzo bardzo piekny film, a wlasciwie milosc piekna.

zapomnialam juz o niej wszystko. jakby nigdy mnie nikt nie dotknal...jakby przysnila mi sie ledwo kiedys i nikt w to nie uwierzy.

ja juz nie uwierze...

mowilam przeciez ze bardzo smutny dzien...

jestem silna co dzien od rana od nowa.

 a czasem potrzebuje Kogos. i wkurzam sie ze potrzebuje.

kiedy jestem sama czuje sie mniej samotna. mniej smutna. bo smutek nie zostal mi narzucony przez kogos kto mnie wlasnie  zranil.

jestem przezroczysta. cokolwiek to znaczy dla ciebie , znaczy bardzo dla mnie.

,,(...) pomóż mi złapać wiatr pędzący pod baldachimem nieba
pomóż mi zamknąć słońce w bezradnej dłoni mojej
by płonęło ciepłem gdy przyjdą ciemności
pomóż mi znaleźć drogę, która zaprowadzi mnie
tam gdzie chcę
zapal latarnię, oświeć nią drogowskaz
bym bez strachu uczyniła krok w nieznane
gdy wiatr upada
dusza umiera
a serce pompuje tylko krew
wtedy przytul mnie
nie mów nic
tylko...
bądź.,,

01:33, ja.kobieta
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 maja 2010
wygrzebane i madre
negatywny stosunek do siebie jest przyczyna negatywnych uczuc i postaw wobec innych.

poznac wlasne uwarunkowania, wlasna psychiczna rzeczywistosc, odkryc i zmierzyc sie z tym co w nas sprawia, ze nie osiagamy tego co chcielismy osiagnac  -  oto sposob na zapanowanie nad swoim zyciem
chodzi o spostrzezenie siebie jako osoby zdolnej do zmiany samej siebie, nie tyle cech posiadanych, ale zyciowych decyzji ,
zachowan, a nade wszystko do stosunku wlasnego ja.


mozna poruszac sie po drodze od przegrywajacego do wygrywajacego, od reaktywnego do proaktywnego, o ile zmieni sie wlasna

oraz link  - asertywnosc - gdzies ponizej

http://ajednakjulia.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?5,1

postawę z :
,, musze,,
,, nie moge,,
 ,,nie potrafie ,,
na: MOGE , SPROBUJE,  W OKRESLONEJ DZIEDZINIE JESTEM NAPRAWDE DOBRY,  CENIE SWOJE UMIEJETNOSCI,  PAMIETAM SWOJE SUKCESY
 
CHODZI  O  ZAUFANIE SOBIE,  SZANOWANIE SIEBIE  I  POZWOLENIE SOBIE  NA  PODEJMOWANIE NOWYCH DECYZJI,  REALIZACJE  TEGO CZEGO SIE
RZECZYWISCIE PRAGNIE
01:55, ja.kobieta
Link Dodaj komentarz »
wygrzebane ze straego pamietnika, smieeeszneee
i wtedy poczulam tez glod, byla polnoc i mialam ochote na swoj obiad... poniewaz kupilam czekodzem zamarzylam o nalesnikach. przez 40 min stalam uparcie w kuchni i  i kazdy kolejny nalesnik lądowal w smietniku. zmarnowalam pol puszki maki, bo wpadla do zlewu i maka wysypala sie tam, oraz 4 jajka i pol butelki oleju, o mleku nie wspominajac juz. wreszcie udalo mi wypiec 3 koszmarne nalesniki no ale musialm podzielic sie z nimi z mezem i kotem. moja miśka pozarla pol mojej porcji i chyba tylko ona sie najadla...
ole!
a mnie od sterczenia w kuchni rozbolaly plecy
01:39, ja.kobieta
Link Komentarze (1) »
ludzie listy pisza.....

  a potem jego fr wstawiaja na  bloga....okropienstwo!

bo nie ma czasu napisac cos nowego. tak tak, ja tak czasem robie....

nie wyrabiam sie na zakretach z zyciem,  a zwlaszcza jego przyziemnymi elementami, takimi jak pranie np, i dzis nie zdarzylam prania rozwiesic, i zjesc obiadu....hm.

pranie obiecal rozwiesic kolega ( juz teraz wiem na pewno dlaczego chcialam mieszkac w domu z livingiem i wieksza iloscia ludzi :)
a obiad, no coz, wrzucilam do torby czekolade, chociaz obiad byl gotowy w lodowce zostawiony dla mnie przez innego kolege - ale zapomnialam o nim w pospiechu. to znaczy o obiedzie oczywiscie.
zyje na tak wysokich obrotach, ze kiedy zdarzy mi sie wolny wieczor nie umiem zwolnic i i odpoczac -  i wtedy udaje sie na balety - co uczynilam wczoraj, albowiem taniec to jest cos co mnie absolutnie uszczesliwa.


za oknem pada, drugi wieczor tutaj, i jest to dla mnie pierwszy wiosenny deszcz. lubie sluchac jego szumu za oknem.

zaczynam wlasnie 24 h shift...a za tydzien do polski, hura!!!

o rany , ale wyczyszczone mam konto po wizycie mojej przyjaciolki. nie pamietam kiedy ostatnio tak doskonale wydawalo mi sie pieniadze :)

00:58, ja.kobieta
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 kwietnia 2010
tantra dla tomasa...

tomas, wracaj i dokoncz swoj zeszyt z wierszami!! prosze obudz sie juz....

tyle innych rzeczy jeszcze masz do zrobienia!

i na kawe przeciez mielismy isc, a ja nie mialam czasu...

przepraszam, przyjacielu....

tantra

Mój przyjaciel otworzył szufladkę w komodzie swojej żony i wyjął z niej mały pakiecik owinięty w bibułkę.
To - powiedział - nie jest zwykłe zawiniątko - to jest bielizna osobista. Wyrzucił opakowanie ukrywjaące
zawartość i przyjrzał się jedwanej, wykończonej koronką bieliźnie. Kupiłem to jej, kiedy pierwszy raz
pojechaliśmy do Nowego Yorku 9 lat temu,
nigdy jej nie założyła czekała z tym na jakąś specjalną okazje!

Więc dobrze - pomyślał dzisiaj zdarzyła się ta odpowiednia okazja. Zbliżył się do łóżka i ułożył bieliznę
przy jej głowie, obok innych rzeczy. Niedługo będzie ją ubierać do trumny.

Po krótkiej chorobie wczoraj zmarła. Potem patrząc się w moją stronę powiedział:
Każdy dzień, który przeżywasz jest ta specjalna okazja! Nasze okazje już minęły.
Nie warto było zostawiać wszystkiego na potem.

Te słowa zapadły mi w pamięć, mam je ciągle na myśli - one zmieniły moje życie
Teraz więcej czytam a mniej sprzątam. Siadam na tarasie i rozkoszuje się urodą okolicy bez poczucia winy,
że nie wypieliłem ogródka. Spędzam więcej czasu z moimi bliskimi i przyjaciółmi a mniej pracując.

Zrozumiałem, że życie to ciągłość doświadczeń, które trzeba przeżywać w radości, a nie próbować je przetrwać
lub ścierpieć. Już niczego nie odkładam na potem, piję codziennie z moich antycznych ,
kryształowych kieliszków. Zakładam nowe ubranie na zakupy w supersamie, jeżeli tylko zdecyduję,
że mam na to ochotę.

Nie zachowuję moich najlepszych perfum na specjalne
imprezy tylko używam ich codziennie, kiedy pragnę poczuć je na sobie. Zdania zaczynające się od
"pewnego dnia", "kiedyś" znikają z mojego słownika. Jeżeli coś jest warte zobaczenia, usłyszenia
lub przeżycia, chcę to zobaczyć, usłyszeć i przeżyć teraz.

Nie wiem co zrobiłaby żona mojego przyjaciela, gdyby wiedziała, że nie będzie jej tu dzisiaj między nami i
przyjmujemy to z taką nieświadomą lekkością, mam nadzieję, że poszłaby zjeść do
restauracji chińskiej  - jej ulubionej.

To te malutkie nie zrobione rzeczy najbardziej by mnie bolały gdybym wiedział, że moje godziny
są już policzone. Byłbym niepocieszony i smutny, że nie mówiłem wystarczająco często moim
braciom i dzieciom jak bardzo ich kocham.

Od już i teraz nie staram się opóźnić, przeczekać
ani wstrzymać niczego co mogłoby wprowadzić mnie w dobry humor,
dąć powód do radości i śmiechu, i każdego dnia powtarzam sobie, że dzień dzisiejszy jest wyjątkowy.
Każdy dzień, każda godzina, każda minuta - nią jest!!

Jeżeli jesteś zbyt zajęty, żeby poświęcić kilka minut na wysłanie innym tej wiadomości i powiedziałeś sobie,
że zrobisz to za jakiś czas - to znaczy, że szczęście jest daleko od Ciebie i być może nigdy do Ciebie
nie przyjdzie. 

Ta Tantra przyszła z Indii. Bez względu czy jesteś przesadny czy nie, znajdź kilka chwil
na jej przeczytanie. Zawiera pożyteczne wiadomości dla Twojej duszy.
To jest TOTEM TANTRA NA SZCZĘŚCIE i w tej intencji ona powstała.

Dawaj ludziom więcej niż mogliby się spodziewać i rób to z przyjemnością.
Naucz się na pamięć Twojego ulubionego wiersza. Nie wierz we wszystko co usłyszysz,
nie wydawaj wszystkiego co masz i nie śpij tyle ile byś pragnął.

Kiedy mówisz "kocham" mów to na serio.
Kiedy mówisz "przykro mi" patrz w oczy rozmówcy. Ożeń się nie wcześniej niż po 6-ciu miesiącach
narzeczeństwa. Uwierz w miłość od pierwszego spojrzenia - zapamiętaj to sobie...jak już mówiłem
wystarczy tylko chwila. Nigdy sobie nie żartuj ze snów innych ludzi.

Kochaj głęboko i z pasją,
możesz zostać zraniony ale to jedyny sposób  na spełnioną egzystencję.

W przypadku nieporozumień bądź lojalny, nie obrażaj
. Nie oceniaj innych poprzez pryzmat członków ich rodzin. Mów wolno, ale myśl szybko.
Jeżeli ktoś zadaje Ci pytanie, na które nie chcesz odpowiedzieć, uśmiechnij się i spytaj
" Dlaczego chcesz to wiedzieć?"

Zapamiętaj, że wielka miłość i największe sukcesy są obłożone
dużym ryzykiem. Zadzwoń do mamy. Powiedz "na zdrowie" kiedy ktoś kichnie.
Kiedy ponosisz porażkę, nie zapomnij tej lekcji.

Zawsze pamiętaj o szacunku do siebie samego, do innych i odpowiedzialności za własne czyny.
Nie pozwól by nieistotna sprzeczka popsuła ważna przyjaźń.
Jeżeli zorientowałeś się, że popełniłeś błąd natychmiast go napraw.

Uśmiechnij się odbierając telefon, ten kto do Ciebie dzwoni usłyszy to w Twoim głosie.
Zwiąż się z kobietą/mężczyzną, z którym lubisz rozmawiać,
na starość umiejętność konwersacji będzie tą najważniejszą.

Spędzaj trochę czasu w samotności. Otwórz się na zmiany, ale nie rezygnuj całkowicie z twoich przekonań.
Pamiętaj, że milczenie czasami jest najlepszą odpowiedzią. Więcej czytaj, a mniej oglądaj TV.

Żyj dobrze i honorowo, później kiedy będziesz starszy, spojrzenie w przeszłość pokaże Ci
w jaki sposób możesz cieszyć się nim po raz wtóry.
Miej wiarę w Boga, ale dobrze zamykaj swój samochód.

W domu atmosfera miłości jest bardzo ważna, rób wszystko by wykreować wokół Ciebie harmonię i spokój.
W przypadku nieporozumień z bliskimi niech przeważają względy obecnej sytuacji.
Nie grzeb się z rozczarowaniem w przeszłości.

Czytaj między wierszami. Dziel się Twoimi znajomościami ze znajomymi to sposób na nieśmiertelność.
Bądź dobry dla planety. Módl się. W modlitwie jest zamknięta niewyobrażalna moc.
Pozwól by okazywano Ci sympatię bez ucinania krótko tego tematu. Nie wtrącaj się do innych.

Nie wierz kobiecie/mężczyźnie, który całuje Cię nie zamykając oczy. Raz na rok odwiedź miejsce,
którego jeszcze nie znasz. Jeżeli dużo zarabiasz pomóż innym dopóki możesz,
to jest największa satysfakcja z posiadania szczęścia

. Pamiętaj, że niespełnienie marzeń bywa czasami łutem szczęścia.
Naucz się wszystkich reguł, żeby potem którąś pominąć.

Pamiętaj, że najlepszy jest związek w którym miłość między dwojgiem ludzi przewyższa chęć dominacji.
Oceniaj swój sukces i pamiętaj jak wiele wyrzeczeń poniosłeś żeby go odnieść.

Chwytaj miłość i jedzenie bez zachłanności
,,

03:54, ja.kobieta
Link Dodaj komentarz »
la loba

zabawne, dopiero teraz zerknelam na date poprzedniego wpisu, nawet nie zauwazylam ze to byly walentynki.

zastanawiam sie od jakiegos czasu, chcac rzeczywiscie powrocic do blogowania - czy zostac przy pierwszym blogu, ktory porzucilam chcac zachowac anonimowosc -  czy drugim? czy moze zalozyc nowy?

z jednej strony, to moje zycie zmienilo sie bardzo po rozwodzie, a z drugiej, to przeciez nadal moje zycie. i tak mysle i mysle , miesiace plyna -  a ja nie pisze.

wiec dzis podejme decyzje i pozostane przy tym blogu, ja.kobieta.  i i tym razem bede ,,la loba,, - kobieta wilk

chronologia:

# od marca 2005 - ja.kobieta -  berenikablox.pl

# od  listopada 2005 do wyjazdu do londynu ( wrzesien 2006) blog pisany na ajednakjulia.blox.pl, kiedy zmieniam imie berenika na julia

# notatki z 3 miesiecznego pobytu na blogu londynskim, kiedy nazwalam sie wojowniczka ( teraz istniajacym juz tylko w jakims liscie na poczcie mailowej)

~ a potem, tak naprawde dlugo, dlugo nic. zaledwie wzmianki.

i tym administracyjnym wstepem i wiosennymi porzadkami wczulam sie chyba juz wystarczajaco w role piszycielki.

z jedna dosc znaczaca dla mnie roznica -  czesto  juz zaczyna mi brakowac  polskich zwrotow i wciskam angielskie, po angielsku tez w myslach przeklinam i kiedy zbudze sie wyrwana ze snu - bede twierdzic ze ,, I have to go pee,, -  a nie po prostu siku.

bardzo malo  i wciaz kiepsko pisze po angielsku, musze co chwile sprawdzac pisownie, ale przeciez w ten sposob najlepiej sie ucze.

i niech ktos mi powie, ze ,,face it,,  mozna rownie dobrze zastapic w jez polskim. jest jeszcze kilka takich zwrotow ktore ukochalam i absolutnie nie zamierzam tej milosci porzucac w imie pieknej poprawnej polszczyzny.

a nawet jestem ciekawa, jak zmienil sie moj styl jezykowy po 3 latach poza polska. jedno jest pewne : nadal jest nieszablonowy i tej wersji bede trzymac.

i jestem ignorantka i buntowniczka. hej. tlumaczac na angielski:

,,i dont give a shit,, co obecnie stanowi moje motto zyciowe.

dzis sprzeczalam sie z kolega w pracy, murzynem, na temat rasizmu. on absolutnie nie mogl pogodzic sie z tym ze ja rasistka nie jestem, i mam w nosie kolor skory, a nawet wiecej, draznia mnie rozmowy na ten temat. chociaz musze bezwzglednie przestrzegac zasady nazywania ich czarnymi, w przeciwnym razie wzbudzam powszechne oburzenie. zupelnie odwrotnie niz w polsce.....

kawowy szlak.

kawowy watek jest baza do opowiesci zawierajaca skrocony przeglad mojego love story. czyli mezczyzni ktorzy kawy mi robic nie lubili, badz nie lubili jej ze mna pic, ewentualnie wcale za kawa nie przepadali...a nawet jeden co uwielbial mi kawe robic i i pic ja ze mna, ale z przyczyn obiektywnych musial mnie porzucic.

hm, zresza nie jestem pewna czy mam ochote na te opowiesc.

bo wlascie to pomyslam sobie dzis o zonie lota, tej ktora za ogladanie sie za siebie zaplacila wysoka cene  i zamienila sie w slup soli.

 i czy mi wlasnie sie juz to nie przytrafilo, bo ogladam sie wciaz i ogladam....i coraz czesciej czuje ze serce mam jak z kamienia.

jeszcze czasem zaboli, jeszcze czasem sie rozzale nad soba i lezke uronie, ale nie bardzo moge sobie na mazgajstwo pozwolic.

samotna kobieta musi byc silna. no i jak musi to musi, coz mi pozostaje, jestem silna.

i jak mi tak czasem ktory bardziej dokopie to naprawde czasem juz tylko sie usmiecham pod nosem do siebie:  ,, a czegoz innego mozna sie bylo spodziewac,,

otoz niczego dobrego sie po mezczyznie juz nie smiem spodziewac, a kiedy pyta czego oczekuje -  odpowiadam ze niczego.

to prawda, jestem bardzo rozczarowana i duzo we mnie goryczy.

milosc pokazala mi wiele obliczy, niewiele juz mnie zdziwi.

03:39, ja.kobieta
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12